„A więc Purosangue. Dosłownie <<czystej krwi>>. Jest V12 z przodu i napęd na wszystkie koła, ale co ważniejsze, cztery drzwi i cztery siedzenia. Kontrowersyjne. Jest też klapa i dość przyzwoity bagażnik, Ferrari ma nawet plany bagażników na narty i rowery – oczywiście bajecznie drogich, z włókna węglowego – i poczucie, że gdyby praktyczność została zredukowana do najistotniejszych elementów na rzecz standardów Ferrari, i tak obejrzałbyś się za nim.
6,5-litrowy silnik V12 wytwarza 715 KM, co wystarcza do rozpędzenia Purosangue od 0 do 100 km/h w 3,3 sekundy. Ale jak to się sprawdzi na zaśnieżonych górskich drogach we Włoszech? Dowiaduje się o tym zastępca redaktora magazynu Top Gear, Tom Ford”.






